LUDZIE

Po prostu Anna, czyli 26 faktów o mnie z okazji 6. urodzin bloga

Urodziny

Na kościelnym parkingu w naszej okolicy bardzo często można spotkać pokrytego niegdyś czerwonym lakierem, a dziś głównie rdzą i ptasimi odchodami, Daewoo Tico.  Przez większość czasu sprawia on wrażenie porzuconego wraku, którego jedyną wartością jest ta sentymentalna, a i to – jak widać – bez przesady.

Ale zawsze, absolutnie za każdym razem, kiedy już mogłyby przyjechać po niego odpowiednie służby, by na dobre odholować ów pojazd na jakieś podwarszawskie cmentarzysko złomowisko, wówczas jego właściciel zjawia się na parkingu niczym szpieg z Krainy Deszczowców i pod osłoną nocy przestawia swego „tikacza” dwa miejsca dalej. I cała zabawa zaczyna się na nowo.

Dokładnie tak samo jest z moim blogowaniem.

Z okazji urodzin…

W tym roku wyjątkowo pamiętałam, że blog kończy w listopadzie 6 lat i nawet planowałam z okazji urodzin jakiś okolicznościowy post. Planowanie należało jednak zostawić na inny moment, w tym roku możemy co najwyżej improwizować. Przypomnijmy: jest 2020 i zgodnie z planem to nawet nie można dziecka urodzić, a co dopiero rozwijać się na innych płaszczyznach.

Ale mimo wszystko się staram. I stąd też z okazji 6. urodzin bloga (licząc oczywiście od momentu, kiedy w polskiej blogosferze pojawiła się Klucha Leniwa, która po niespełna 4 latach została Anną, po prostu Anną), w nawiązaniu do najlepszych blogowych tradycji

26 całkiem nowych faktów o mnie

Dlaczego akurat 26? Ano dlatego, że…

  1. W tym roku skończyłam 26 lat, czego właściwie mogłabym nie zauważyć, gdyby nie niższa pensja przychodząca od września na moje konto.
  2. Byłam tą nastolatką, do której pokoju dało się wejść tylko uprzednio odgruzowując przejście lub torując sobie drogę maczetą.
  3. Aczkolwiek od 16. roku życia mieszkam bez rodziców…
  4. I chyba dzięki temu nieco szybciej zrozumiałam, że bałagan nie jest moim największym sojusznikiem.
  5. Teraz jestem tym strasznym człowiekiem, który rozpakowuje walizkę maksymalnie godzinę po powrocie, a wszystkie rzeczy odkłada na miejsce. Zawsze.
  6. Co gorsza, zmusza do tego innych 😊
  7. Chyba od zawsze chciałam mieć dziecko jeszcze przed 30.
  8. Udało się nie tylko przed moją, ale i Sympatycznego.
  9. Bardzo rzadko kładę się spać później niż o 23.
  10. Będąc poza domem o takiej nieludzkiej porze robię się marudna i nieznośna.
  11. Niezwykle łatwo się przebodźcowuję, szczególnie na imprezach.
  12. Kiedyś myślałam, że to alkohol, ale jednak to z nadmiaru wrażeń nie mogę spać i dręczą mnie flashbacki.
  13. Nie znoszę sandałów, ale chodzenie boso albo w klapkach jakoś ujdzie.
  14. Przez cały kurs oraz późniejsze 8 lat posiadania prawa jazdy nie zorientowałam się, że zadanie egzaminacyjne ,,koperta” miało przygotować mnie do parkowania równoległego tyłem.
  15. W ogóle nie zawsze łączę kropki i czasami zaskakują mnie oczywiste dla innych ludzi rzeczy.
  16. Na przykład, że jajko z jednej strony obiera się łatwiej albo że chrzan to nie jest tylko taka pasta ze słoiczka, ale normalna roślina.
  17. W ciąży wieczorami nachodziła mnie ochota na płatki śniadaniowe z zimnym mlekiem oraz… oglądanie ,,Na Wspólnej”.
  18. Konsystencja jedzenia jest dla mnie niemal tak ważna jak smak.
  19. Serek paneer czy pudding z tapioki pieszczą moje synapsy, nawet jeśli kubki smakowe pozostają wobec nich względnie obojętne.
  20. Brałam udział w popularnym teleturnieju, w którym można wygrać milion złotych.
  21. Dwa razy. Będąc w ciąży. Tak, tej samej.
  22. Mam też na koncie dwie kultowe role…
  23. Udręczonej Matki Ziemi w pro-ekologicznym szkolnym przedstawieniu oraz Dużego Joe, stereotypowego niezbyt lotnego Amerykanina z nadwagą, na tropie Wielkiej Stopy, którego zagrałam jako 11-latka na obozie językowym, nie rozumiejąc ani słowa ze swoich kwestii.
  24. Przed przejściem dla pieszych zawsze wciskam hamulec w wózku, bo boję się, że stoczy się pod nadjeżdżające auta.
  25. Tylko raz w życiu byłam sama w kinie. Przed maturą, na ,,Drogówce”.
  26. Nigdy za to nie jeżdżę sama windą, no może oprócz tej w pracy. We wszystkich pozostałych przypadkach wybieram schody, nieważne, na które piętro zmierzam.

Co dalej?

Mam nadzieję, że same dobre rzeczy! Po 2020 rzeczywiście nie należało spodziewać się zbyt wiele – już mój tegoroczny kalendarz sugerował, że normalnie nie będzie…

Tymczasem ja znów przestawiam swoje blogowe Tico o kilka miejsc parkingowych (mówiąc wprost: zapraszam przede wszystkim na nowo otwarty profil na Instagramie, gdyż jak część z Was wie stary został “odholowany” na cmentarzysko zablokowanych z nikomu nieznanych przyczyn kont wraz z tym facebookowym) i liczę na to, że i tym razem rdza go nie zeżre.